Prawo17 września, 2021

Standaryzacja pracy nauczycieli - Jarosław Kordziński

Powrót do nauczania stacjonarnego zapoczątkował kolejną dyskusję na temat zasad pracy nauczycieli. Z jednej strony spowodował ją resort edukacji, podejmując rozmowy dotyczące statusu tej grupy zawodowej, z drugiej „rewolucjoniści”, którzy próbując stawiać oświatę na głowie, przekonują, że dzięki temu będzie funkcjonować normalnie. W obu przypadkach chodzi o przedyskutowanie standardów pracy nauczycieli. Co je wyznacza? Liczba godzin przy tablicy? Efekty kształcenia? Zaangażowanie uczniów w proces własnego rozwoju?

Fragment artykułu z miesięcznika „Dyrektor Szkoły” 2021/8

Inicjując pracę nad statusem zawodowym nauczycieli, resort edukacji w gruncie rzeczy sprowadza sens rozmów do możliwości zwiększenia pensum o kilka godzin. Sporo przy tym zapewnień o konieczności zaspokojenia potrzeb uczniowskich, ale łatwo odczytać, że chodzi o podwyżkę płac w zamian za zwiększenie wymiaru pracy pedagogów. Niejako naprzeciw tym oczekiwaniom wystąpił Marcin Stiburski, nauczyciel, który na różne sposoby próbuje zmienić model funkcjonowania szkoły – oświadczył, że pensum jest ewidentnie zaniżone i każdy nauczyciel z powodzeniem mógłby pracować co najmniej 30 godzin.

Czy jednak standard pracy pedagogów powinien wyznaczać obowiązkowy wymiar godzin spędzanych pod przysłowiową tablicą? Może warto zastanowić się, za co tak naprawdę należy płacić nauczycielom: liczbę godzin spędzonych z uczniami, wyniki egzaminów zewnętrznych, inne efekty będące rezultatem wspólnej pracy dzieci i dorosłych w klasie, szkole czy środowisku? A może wrócić do założenia, że czym wyższy etap kształcenia, tym nauczyciele powinni pracować mniej, bo ich praca jest bardziej wymagająca (więcej do zrobienia mają zapewne osoby przygotowujące uczniów do egzaminów, a mniej nauczyciele tzw. przedmiotów kreatywnych)? Otóż nie. Godziny pracy nie są żadnym wyznacznikiem standardów pracy tej grupy zawodowej, więc nie warto się nimi zajmować.

Przeglądaj powiązane tematy