Prawo01 października, 2019

Samorządowe koszty podwyżek dla nauczycieli - Bogdan Bugdalski

Pod koniec lipca minister edukacji Dariusz Piontkowski i wiceminister finansów Leszek Skiba uroczyście poinformowali, że mają 1 mld zł dodatkowej subwencji oświatowej na podwyżki dla nauczycieli. Teraz ważne jest, kiedy te pieniądze trafią do samorządów, bo tych nie stać na kredytowanie działań rządu. Niepewne jest też 300 zł dodatku dla wychowawców przedszkoli, ponieważ gminom trudno będzie znaleźć na to pieniądze, a przepisy znowelizowanej Karty Nauczyciela ich do tego nie obligują.

Fragment artykułu z miesięcznika "Dyrektor Szkoły" 2019/9

Pieniądze na podwyżki przewidziane w ustawie z 13.06.2019 r. o zmianie ustawy – Karta Nauczyciela oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. poz. 1287) są, pytanie tylko, od kiedy będą wypłacane. To ważne, bo w nowym roku szkolnym nauczyciele będą się bacznie przyglądali temu, co dzieje się w ich szkołach oraz portfelach i jak realizowane są rządowe obietnice składane podczas wiosennego strajku, a także w trakcie spotkań i obrad okrągłego stołu oświatowego. Znaczący poślizg w wypłatach podwyższonych pensji i dodatków może mieć fatalne skutki nie tylko dla rządu, ale i władz samorządowych, na których ciąży obowiązek realizacji zapisów ustawy. Przypomnijmy, że strajk został tylko zawieszony, a zdaniem przedstawicieli największych central związkowych Związku Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych nie zostały spełnione żadne z ich postulatów płacowych.
Rząd stara się, by obiecane w porozumieniu z oświatową „Solidarnością” zmiany w Karcie Nauczyciela zostały zrealizowane – dokonał stosownych przesunięć środków budżetowych na wrześniowe podwyżki. W lipcu minister edukacji Dariusz Piontkowski w towarzystwie wiceministra finansów Leszka Skiby poinformował, że kwota dodatkowej subwencji na ten rok wyniesie 1 mld zł. Jednak zaproponowany w projekcie rozporządzenia (https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12323304) podział tej kwoty wywołał ostry sprzeciw samorządów. Nie chciały się one zgodzić na wprowadzenie kryterium dochodowego jako warunku otrzymania pieniędzy na podwyżki, bo oznaczałoby to uszczuplenie puli środków do podziału o co najmniej kilkadziesiąt milionów złotych, które według wyliczeń MEN na pewno nie trafiłyby do ok. 50% jednostek, w tym takich miast jak Bydgoszcz, Wrocław czy Poznań.
Nie bierzemy w ogóle pod uwagę wariantu, że odbędzie się to kosztem silnych jednostek – komentuje Marek Wójcik, ekspert Związku Miast Polskich. – Byłoby ogromnym nieporozumieniem zastosowanie kryterium sytuacji finansowej samorządu jako przesądzającego o tym, czy dana jednostka pieniądze z subwencji dostanie, czy nie. Trudna sytuacja może przecież dotyczyć miasta dużego, bardzo zadłużonego, ale i małej gminy, która ma niskie dochody.

Przeglądaj powiązane tematy