Prawo17 grudnia, 2018

Jadłodzielnia w szkole? Tak! - Danuta Elsner

O powstaniu i sposobie funkcjonowania szkolnej jadłodzielni z Pauliną Serednicką, dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 4 w Krakowie, rozmawia dr Danuta Elsner.Fragment artykułu z miesięcznika "Dyrektor Szkoły" 2018/12

Danuta Elsner: Jak zrodził się pomysł utworzenia szkolnej jadłodzielni?

Paulina Serednicka: Jak to często bywa, dzięki rozmowie. Zaczęło się od dyskusji na portalu społecznościowym zainicjowanej przez jedną z krakowskich radnych, która umieściła na swoim profilu film o ogólnodostępnych lodówkach popularnych w USA. I dodała pytanie, czy ktoś ma pomysł, jak upowszechnić foodsharing (‘dzielenie się jedzeniem’) w Krakowie i gdzie mogłaby stanąć taka lodówka. Od razu pomyślałam o naszej szkole, bo od lat jako nauczycielka i dyrektor obserwuję, ile produktów spożywczych ląduje w koszu. Co gorsza, jest to pełnowartościowa, a do tego zdrowa żywność, najczęściej taka, którą dzieci otrzymują za darmo, np. w ramach prowadzonego u nas przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa Programu dla szkół finansowanego ze środków unijnych.

Nie obawiała się Pani, że przy rygorystycznych wymogach sanitarnych dotyczących żywności pomysł nie wypali?

Obawiałam się bardzo, ale znam zatrważające dane na temat marnotrawstwa jedzenia na świecie i w Polsce. W naszym kraju co roku wyrzuca się 9 mln produktów nadających się do spożycia, z czego 2 mln w gospodarstwach domowych. Płynące z tego przemyślenia sprawiły, że zrozumiałam, iż każda, choćby najdrobniejsza inicjatywa mająca na celu przeciwdziałanie marnotrawstwu żywności jest warta zachodu.

Przeglądaj powiązane tematy