Prawo02 lutego, 2021

Nie lekceważcie zdrowego umysłu

Jeszcze nigdy nie byliśmy tak bezpieczni, czując tak wiele zagrożeń. Mamy co jeść, w co się ubrać, gdzie mieszkać. Osiągnęliśmy najwyższy w historii ludzkości poziom materialnego bezpieczeństwa. A jednak jesteśmy przytłoczeni ogromem zagrożeń. Dzisiejszy dramat rozgrywa się w naszych głowach. Jak na dłoni widać przepaść pomiędzy dobrostanem fizycznym a mentalnym. Czy 2020 r. będzie punktem zwrotnym? Przedstawiamy fragment tekst Igora Bokuna opublikowanego w styczniowym „Personelu Plus” (1/2021).Rok 2020 stanowił kamień milowy i jeden z ważniejszych punktów zwrotnych w naszej historii. Wydaje się, że sytuacja nabrzmiała do tego stopnia, że już dłużej nie możemy bagatelizować tego obszaru. Działy HR podczas pandemii przekazywały kierownictwu jasne sygnały: dobrostan mentalny jest priorytetem. Czy wreszcie zarządy i akcjonariusze dostrzegą rolę dobrostanu mentalnego i korzyści związane z silnymi psychicznie menedżerami oraz ich podwładnymi?

Poprzedniczka

Mindfulness to nic innego jak medytacja.
Świetnie znana i rozpowszechniona na Wschodzie. W zachodnim świecie chrześcijańskim również obecna – szczególnie w obrębie prawosławia – jednak znacznie mniej rozpowszechniona. Samo słowo „medytacja” w środowisku firmowym nie jest dobrze postrzegane. Stąd duży sukces słowa mindfulness, które pozwala przełożyć starą praktykę w nowe opakowanie i uwolnić od tradycyjnych, religijnych skojarzeń. Wszyscy wiedzą, że to nadal jest medytacja, ale taka bardziej korpo. Rozmowa o niej podczas lunchu nie budzi zażenowania. A żeby całkiem uwolnić się od owego poczucia zażenowania, dobrze jest spojrzeć świeżym okiem na stare stereotypy i skojarzenia.

Dwie doliny krzemowe

Symbolem rozwoju cywilizacji zachodniej jest Dolina Krzemowa w USA. To tam od blisko 100 lat mają siedziby laboratoria i firmy, które kształtują technologiczną przyszłość świata. Opanowana do perfekcji zdolność panowania nad światem fizycznym pozwala nam dziś przeprowadzać operacje chirurgiczne za pomocą robotów, daje niespotykany dotąd dostęp do wiedzy w globalnej sieci czy możliwość pracy zdalnej. Dolina Krzemowa jest symbolem naszego sukcesu w świecie fizycznym.

Istnieje jednak na świecie również inna dolina krzemowa, a w zasadzie wyżyna. W Tybecie działało ok. 6 tys. klasztorów, a każdy z nich pełnił funkcję uniwersytetu oraz laboratorium umysłu. Tam adepci pod okiem doświadczonych hakerów umysłu wykorzystywali mechanizmy plastyczności mózgu, by uwolnić się od niepokojących emocji, pozbyć się wrodzonej ignorancji i w efekcie osiągnąć pełne wyzwolenie od cierpienia.

Medytacja kojarzy się nam z czymś bardzo nienaukowym i ezoterycznym, oderwanym od naszej twardej, codziennej rzeczywistości. Na szczęście to tylko stereotyp. Wspomniane klasztory w Tybecie i innych krajach Wschodu prowadziły bardzo systematyczne, naukowe badania nad umysłem. Nagromadzona przez ponad 2,5 tys. lat wiedza jest wynikiem skrupulatnej i metodycznej pracy oraz milionów roboczogodzin badań. Warto również zwrócić uwagę na to, jakim słowem nazywa się owoc medytacji. Mówi się tu o urzeczywistnieniu, a nie o „odlocie”. Z praktyki wiadomo, że medytacja, pozwalająca pozbyć się filtrów i krzywych zwierciadeł, przez które patrzymy na świat, umożliwia lepszy kontakt z innymi ludźmi i wydajniejszą pracę. Nie odlatujemy więc, tylko przeciwnie – jesteśmy bliżej Ziemi.

Jako globalna społeczność dysponujemy więc dziś niezwykle cennym i bogatym źródłem wiedzy na temat sfery mentalnej. Mimo postępów psychologii zachodniej powinniśmy z pokorą podejść do wiedzy gromadzonej i doskonalonej przez tysiące laboratoriów umysłów przez ostanie co najmniej 2,5 tys. lat. Podobnie jak Wschód chętnie korzysta z osiągnięć technologicznych Zachodu. Najwyższy czas przełamać barierę wstydu i poważnie przyjrzeć się osiągnięciom inżynierów umysłu ze Wschodu. Mindfulness pokazuje, że jest to wiedza bardzo praktyczna i – co ważne dla racjonalnego człowieka – spójna z zachodnią nauką o układzie nerwowym i funkcjonowaniu ludzkiego organizmu.

Dobrostan mentalny

Doskonale wiemy, na czym polega dbałość o ciało. Jeszcze 20 lat temu dział HR nie zajmował się tą sferą, a dziś nowoczesne firmy wiedzą, że sprawne ciało pracownika przekłada się na dobre wyniki w pracy. Ten pierwszy etap mamy za sobą i większość z nas ma świadomość roli ciała w ogólnym dobrostanie. Poza samą teorią coraz więcej czasu poświęcamy też fizycznym ćwiczeniom.

Drugim krokiem jest dobrostan mentalny, do którego docieramy przez intelekt. Dziś raczej panuje opinia, że do tego dobrostanu możemy doprowadzić jedynie poprzez intelekt, karmiąc go informacjami i wiedzą.

Otyłość intelektualna

Starając się osiągnąć dobrostan mentalny, wchłaniamy niezliczone ilości informacji na temat naszego zdrowia psychicznego i rozwoju osobistego. Znamy techniki zarządzania czasem, stresem, trudnymi emocjami, techniki kształcenia zdrowej asertywności. Zapytanie o książki dotyczące rozwoju osobistego w księgarni Amazon daje nam dostęp do ponad 80 tys. pozycji. Utożsamianie dbałości o dobrostan mentalny z pozyskiwaniem i konsumowaniem informacji prowadzi do otyłości intelektualnej, której paradoksalnym efektem ubocznym jest pogorszenie stanu mentalnego. Świat staje się coraz bardziej złożony, a my musimy poprzez intelekt przyswajać jeszcze więcej informacji. Przypomina to wyścig zbrojeń. Z jednej strony świat ucieka i staje się coraz bardziej skomplikowany, z drugiej – staramy się ogarnąć tę złożoność, serwując intelektowi kolejne poradniki oraz niezliczone zasady. Toniemy sfrustrowani w oceanie sprzecznych zaleceń.

Poza intelekt

Na Wschodzie karmienie intelektu jest często wykorzystywane jako swego rodzaju trik. Jego celem nie jest osiągnięcie dobrostanu mentalnego, ale doprowadzenie adepta do załamania psychicznego. Do dramatycznego stanu, w którym uświadamia on sobie pełną beznadzieję swojej sytuacji. Kiedy już wie, że nie jest w stanie wymyślić rozwiązania swojego problemu. Ten stan rozsypki psychicznej stanowi podatny grunt do podjęcia decydującego kroku – wyjścia poza intelekt.

Maltretowanie intelektu adepta jest celowym zabiegiem mistrza umysłu. Weźmy historię jogina Milarepy, ikony tybetańskiej drogi do wyzwolenia. Nauczyciel uznaje, że Milarepa nie jest gotowy do treningu umysłu, i zleca mu, by rękami zbudował kamienne wieże. Gdy po latach pracy wieże są gotowe, Milarepa dowiaduje się, że źle zrozumiał polecenie nauczyciela i teraz każdy kamień z wieży ma odnieść w dokładnie to samo miejsce, skąd go zabrał.

Czyż nie jesteśmy dokładnie w tym samym stanie co Milarepa? Wpajane nam od dzieciństwa wartości kazały szukać dobrostanu w wykształceniu, statusie, zgromadzonym majątku i ciężkiej pracy. Czy pandemia i inne przechodzone kryzysy nie pokazują nam, że skrupulatnie układane przez nas klocki mogą z dnia na dzień lec w gruzach? Takie momenty są bezcenne, bo przygotowują do decydującego kroku. Do zadbania o kluczową sferę naszego życia, która leży ponad ciałem i intelektem. O podstawę naszego umysłu.

Chodzi więc o pielęgnowanie tego obszaru umysłu, który znajduje się poza intelektem. Określenie „poza intelektem” jest dla wielu osób całkowicie niezrozumiałe i obciążone ezoterycznymi skojarzeniami. Na szczęście mamy precedens, który zawitał również do środowiska firmowego. To właśnie praktyka mindfulness rozwija tę część umysłu, która leży poza intelektem. Stosujemy w niej sprytny trik, polegający na odwróceniu uwagi od intelektu i myśli poprzez przeniesienie jej na oddech i ciało. Nasza świadomość, my, przebywamy w oddechu i ciele, zostawiając intelekt. W praktyce tej nie chodzi o oddech ani ciało. Są to jedynie kotwice, które przytrzymują uwagę skłonną ciągle wracać do intelektu. Konsekwentne odwracanie od niego uwagi osłabia ów niezwykle silny nawyk. Intelekt można porównać do apki, która działa w naszej głowie. Jest jedną z wielu, a w porównaniu z apką kierującą układem odpornościowym – wcale nie najmądrzejszą. Ma swoje zastosowania i całkiem spore ograniczenia. Niemniej to tylko apka. Niezła, czasem przydatna, w pracy nawet często, ale nadużywana może zmienić nasze życie w koszmar.

Określenia „przebywanie poza intelektem” nie da się zrozumieć, gdyż intelekt nie może wyjść poza intelekt. Szczęśliwie w praktyce przebywanie poza intelektem jest proste, a o praktykę właśnie tu chodzi. Szczególnie gdy możemy skorzystać z pomocy doświadczonego trenera, który wie, na czym to polega, i potrafi tę praktyczną wiedzę przekazać. Zresztą każdy z nas zna to miejsce poza intelektem, odwiedzane podczas łowienia ryb, podziwiania kwiatów, spaceru w górach, zabawie na dyskotece. W treningu umysłu chodzi jednak o to, by być poza intelektem w pełni świadomie.

Jakie zmiany zachodzą w człowieku, który trening umysłu postawił na pierwszym miejscu? Jak praktyki te wprowadzić do biznesu? Więcej na ten temat przeczytają Państwo w dziale Edukacja i Rozwój w styczniowym numerze „Personelu Plus” (1/2021) w tekście Igora Bokuna. Zapraszamy do lektury całego numeru!

Igor Bokun
jest założycielem ClearMind.pl,
trenerem medytacji, autorem artykułów.
Dostosowuje wiedzę Wschodu
do wymagań nowoczesnych organizacji.
Wspiera firmy w budowaniu dobrostanu mentalnego.
Przeglądaj powiązane tematy