Prawo25 lutego, 2019

Emocjonalne skutki podwójnego rocznika - Tomasz Garstka

Za parę miesięcy do szkół zawita podwójny rocznik. Spodziewać się można frustracji nauczycieli, niepokoju, lęku i niezadowolenia uczniów, a także irytacji i złości rodziców. Jak dyrektor może zarządzać tymi emocjami i wspierać szkolną społeczność w racjonalnej regulacji niełatwych stanów?

Fragment artykułu z miesięcznika "Dyrektor Szkoły" 2019/2

Dla przykładu, przyjrzyjmy się analizie, którą przeprowadziła w swoim reportażu Małgorzata Zubik (2018): O szkoły średnie martwią się rodzice w Piasecznie, Lesznowoli, Konstancinie-Jeziornie, Górze Kalwarii, Prażmowie i Tarczynie (…). W tym roku [2018 – przyp. T.G.] powiat będzie miał ponad 1,9 tys. absolwentów gimnazjów. W 2019 r. – ponad 2 tys. A do tego ponad 2,5 tys. absolwentów zreformowanej, ośmioletniej podstawówki. Jedni i drudzy będą składać podania do liceów, techników i szkół branżowych. Dziś jest w nich ok. 1,2 tys. miejsc (…). Rodzice nastolatków dociskali urzędników: zróbcie coś dla podwójnego rocznika (…). W ciągu dwóch tygodni przybyło 15 oddziałów. Szkół nie przybyło.
Wygląda na to, że w tym przypadku:
- uczniowie zostaną „upchnięci” w placówkach i niewykluczone, że nawet szkoły średnie będą uczyć na dwie zmiany,
- mimo tego i tak w powiecie nie wystarczy miejsc dla wszystkich dzieci,
- dzieci, które będą starać się o przyjęcie do szkół w oddalonej Warszawie, jeździć będą na zajęcia np. na godz. 13, a wracać ze szkoły ok. godz. 22.
Urzędnicy – zapewne w dobrych intencjach – deklarują, że sytuację da się opanować, ale czasem ich odpowiedzi trudno uznać za uspokajające dla rodziców, np. Nikt dzieciom nie każe jechać do Warszawy. Wystarczy, by nie składali wniosków do tak oddalonych szkół; Dwie zmiany tutaj to mniejsze zło niż opowiadanie, żeby dzieci poszły do Warszawy, gdzie też będzie dwuzmianowość.
Reforma przyniosła również zmianę w sytuacji zawodowej nauczycieli. Ze strony resortu edukacji płyną zapewnienia, że każdy chętny nauczyciel będzie miał zapewnioną pracę, ale związkowcy alarmują, że wielu zostanie jej pozbawionych albo będzie zmuszonych do zmiany zawodu, bo zaproponowane stanowisko w szkole wymagałoby np. przeprowadzki – a pamiętajmy, że nie dotyczy to samego pedagoga, ale też jego rodziny. Rośnie liczba ogłoszeń oferujących nauczycielom zatrudnienie, nie dowodzi to jednak, że „praca jest”, ale że nie ma osób chcących lub mogących się jej podjąć w zaistniałych warunkach, zgodnie ze swoimi kompetencjami i sytuacją życiową. Efektem może być przewaga w szkołach nauczycieli z małym doświadczeniem zawodowym i/lub braki kadrowe.

Przeglądaj powiązane tematy