U jednych dyrektorów i nauczycieli informacja, że zadaniem szkoły będzie ocena funkcjonalna uczniów, wzbudziła niepokój czy wręcz niechęć, u drugich – mobilizację, jeszcze inni próbują zrozumieć, co to w praktyce oznacza.
Fragment artykułu z miesięcznika „Dyrektor Szkoły” 2026/3
Tu zaś pojawia się kłopot, ponieważ media zasypują opinię publiczną różnymi doniesieniami, a część z nich jest nieprawdziwa. Z tego względu istotne jest uporządkowanie wiedzy, ustalenie, co jest faktem, a co mitem w kwestii oceny funkcjonalnej, by kadra pedagogiczna mogła z większym spokojem przygotować się do nowej (a może nie takiej nowej?) rzeczywistości.
Ocena funkcjonalna definiowana jest jako proces, podczas którego:
- obserwuje się zachowania ucznia podczas różnych aktywności,
- identyfikowane są przyczyny trudności i niepowodzeń szkolnych,
- przewiduje się konsekwencje funkcjonowania ucznia,
- rozpoznaje się oraz opisuje potrzeby, możliwości, zasoby, deficyty ucznia, a także bariery utrudniające mu funkcjonowanie i czynniki sprzyjające rozwojowi w jego środowisku,
- wspiera rozwój ucznia, a nie tylko wyrównuje deficyty,
- modyfikuje środowisko, dąży do usunięcia barier środowiskowych, w szczególności w środowisku szkoły i domu.
Z pewnością brzmi to znajomo, ponieważ w rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej z 9.08.2017 r. w sprawie zasad organizacji i udzielania pomocy psychologiczno-pedagogicznej w publicznych przedszkolach, szkołach i placówkach (Dz.U. z 2023 r. poz. 1798), w szczególności w § 20, znajdziemy zapisy obligujące nauczycieli, specjalistów i wychowawców do podejmowania tego rodzaju działań.
Zamów prenumeratę: www.profinfo.pl/sklep/dyrektor-szkoly,7340.html