Prawo17 grudnia, 2018

Powiatowe skutki reformy edukacji - Stanisław Szelewa

Wszystko mamy policzone – ten cytat z licznych wystąpień minister Anny Zalewskiej mógłby napawać optymizmem w perspektywie skutków reformy edukacji w powiatach, ale nie napawa. Po pierwsze dlatego, że nie wiadomo, czy efektem owego policzenia będzie przekonanie o konieczności dosypania do subwencji oświatowej sporych pieniędzy. Po drugie zaś – co postaram się pokazać w niniejszym tekście – nie wiadomo komu i co to policzenie przyniesie.Fragment artykułu z miesięcznika "Dyrektor Szkoły" 2018/12

Na razie, po wstępnej informacji o subwencji na 2019 r., trudno nie bać się zmiany. Mój powiat świdnicki ma otrzymać 111% subwencji z roku bieżącego, gdy tymczasem kalkulacja potrzeb wskazuje, że dla utrzymania aktualnego poziomu dofinansowania zadań oświatowych z dochodów własnych konieczne będą wydatki na poziomie ok. 117% tych tegorocznych.
Reforma tworząca w 1999 r. gimnazja wywołała w powiatach spore trzęsienie ziemi, bo odszedł jeden rocznik uczniów, a w efekcie jedna czwarta budżetowych pieniędzy. A jednak nikt wtedy publicznie nie wylewał łez, nie było wielkich narzekań, że nauczyciele stracą pracę, mimo iż dla powiatów skutki były dużo większe niż obecnie dla gmin, z których odpływa raptem jeden rocznik z dziewięciu, nie zaś ¼ populacji uczniowskiej.
Wydawać by się mogło, że teraz sytuacja znów będzie taka jak przed 1999 r., bo ów rocznik do szkół prowadzonych przez powiaty wraca. Nic bardziej mylnego, ponieważ zmieniły się warunki, w jakich te placówki działają. Główną przyczyną jest mniejsza liczba uczniów. Głęboki niż demograficzny zrobił swoje. Jak bardzo? W 1999 r. mieliśmy łącznie z dorosłymi niemal 13 tys. uczniów i słuchaczy. Dziś dorosłych niemal nie ma – prawie wszyscy studiują lub wybierają niepubliczne szkoły policealne, a w naszych szkołach zostało niecałe 5 tys. uczniów.
Do tego dochodzi skutek innej zmiany – próby wprowadzenia do szkół podstawowych sześciolatków. Tamta reforma zaowocowała dwoma latami, w których do klas I poszły dzieci sześcio- i siedmioletnie. Gdy przywrócono dawny wiek rozpoczęcia edukacji, do podstawówek trafił już tylko nieliczny rocznik siedmiolatków.

Przeglądaj powiązane tematy