Czy i na jakich warunkach prawnik może dziś bezpiecznie korzystać z systemów generatywnej AI?
Nawet duże kancelarie, które instalują bardzo zaawansowane narzędzia, obserwują, że większość prawników praktycznie z nich nie korzysta albo korzysta w minimalnym zakresie, a 80–90% pozostaje w sferze tzw. shadow AI, korzystając "półprywatnie" lub "półsłużbowo" z czatu GPT. Badania wykazały szczególną popularność czatu GPT, który tak naprawdę nie towarzyszy nam od zarania ludzkości, ale zaledwie od listopada 2022, kiedy został udostępniony - mimo tego, dzisiaj na rynku wciąż króluje.
W praktyce powinniśmy eksperymentować z różnymi zawansowanymi narzędziami. Szczególnie, jeżeli mamy potrzebę pozyskania narzędzi do anonimizacji. Jednakże prawda jest taka, że w bardzo wielu sytuacjach czat - byle nie w wersji bezpłatnej - będzie w dużej części wystarczający.
Z jakiej wersji narzędzi najlepiej korzystać? Z narzędzi w wersji Enterprise albo API. To są wersje, gdzie mamy dostęp do samego modelu i one są najlepiej zabezpieczone. Dysponują z reguły certyfikatami bezpieczeństwa ISO typu 27001 albo innymi.
Wersje darmowe to 'golasy'. W tych wersjach treści, które wrzucamy, są przedmiotem trenowania i przechowywania - i to trenowania nie tylko w sensie wzbogacania modelu, ale analizowania naszych treści w bardzo wielu wymiarach.
Każdy akt wrzucenia treści do narzędzia jest udostępnieniem danych osobowych dostawcy. Zamienia nas w administratora danych, a dostawcę w procesora. Żeby taka sytuacja była możliwa, musi być umowa o powierzenie przetwarzania danych - DPA. Potrzebujemy DPA, żeby być bezpieczni z puntu widzenia chociażby kontroli UODO.
Jakie są realne granice odpowiedzialności prawnika za korzystanie z AI?
Wedle mojej wiedzy, nie odnotowano jeszcze spraw dyscyplinarnych związanych z niestosownym wykorzystaniem tych narzędzi, ale przypadki niefrasobliwości już się pojawiają – np. prezes firmy informatycznej, który tak uległ magii chatGPT, że złożył pozew pełen ‘bełkotu prawnego’. Narzędzia sztucznej inteligencji są mistrzami w formie, ale nie w merytorycznej treści; pisma są nadal bardzo daleko od stanu akceptowalności.
Realne granice odpowiedzialności? Nie ma przepisów zakazujących profesjonalnym pełnomocnikom korzystania z AI, a w niektórych obszarach - jak np. M&A - używanie zaawansowanego narzędzia jest przejawem due diligence.
Nie tylko polskie korporacje prawnicze mierzą się z tematem AI. Czy ująć ten temat w nowych legislacjach? Na razie wydaje się nie być potrzeby expressis verbis wpisywania korzystania z AI przez prawnika w kodeksy.
Jeżeli chodzi o ochronę danych osobowych, to UODO również uczy się tej tematyki i przy ewentualnych naruszeniach będzie brał pod uwagę stan świadomości i praktyki kancelarii.
Odpowiedzialność więc istnieje, ale jesteśmy w pewnym grace period, co jednak nie powinno nikogo zwalniać od myślenia i analizowania ryzyk.
Czy promptowanie staje się nową umiejętnością zawodową prawnika?
Zdecydowanie nie powinniśmy oszczędzać czasu na promptowanie. Przy promptowaniu zasada shit in - shit out jest absolutnie adekwatna. Jeśli sformułujemy prompt niedbale, system nie będzie wiedział, o co nam chodzi. Ważne jest wskazanie, do czego potrzebujemy, jaki rejestr, jaki styl ma być użyty. System może czasem wywnioskować nasze preferencje z poprzedniej korespondencji, ale jeśli prompt jest sote, to dostaniemy coś nieadekwatnego. Eksperymentowanie jest tutaj kluczowe - użytkownicy mają swoje patenty, np. wrzucają tekst i proszą o wskazanie nieścisłości, albo tekst z jednego narzędzia sprawdzają w innym.
Czy AI zmieni rolę prawnika, czy raczej wymusi jej redefinicję? Jakie kompetencje będą kluczowe w najbliższych latach?
Krąży motto, że nie powinienem się obawiać sztucznej inteligencji, tylko prawnika - kolegów i koleżanek, którzy lepiej od nas opanują sztuczną inteligencję.
Z najnowszych badań sprzed kilku tygodni wynika, że dochodzi do zjawiska deskillingu: jeszcze rok, dwa lata temu powtarzaliśmy sobie, że AI będzie najlepszy przy pracach nudnych, powtarzalnych, repetytywnych, na przykład przeglądanie dokumentów, umów najmu i tak dalej. Okazuje się coś zupełnie innego. Sztuczna inteligencja i rozwój sprawiają, że ona przejmuje od nas te najbardziej wysublimowane aspekty naszej pracy - a więc ogarnianie pewnych atypowych scenariuszy, łączenie wątków, sugerowanie pewnych rozwiązań. To stanowi istotę raczej seniorskiej pozycji prawnika, który mając jakiś precedens, już aż się cieszy i zaciera ręce, że będzie mógł wreszcie do tego usiąść. Musimy na to bardzo uważać. Jeśli nie będziemy uważać, to możemy być ostatnim pokoleniem prawników zdolnych do samodzielnego kreatywnego myślenia.
Co do losu naszych młodszych kolegów i koleżanek - to jest też problem. AI wycina rzeczywiście te stanowiska, gdzie się wykonuje czynności mało spektakularne, ale bez których żadna kancelaria nie istnieje.Poza tym, są to stanowiska, które stanowią świetny poligon doświadczalny dla naszych najmłodszych.
Co więc zrobić z tą generation gap? Tego chyba jeszcze nikt nie wie. Ja też się zastanawiam. Jak będę znał odpowiedź, to z pewnością wrócę do Państwa i ją zakomunikuję.
Podsumowując, dyskusje prowadzone w ramach Legal AI Academy jasno pokazują, że sztuczna inteligencja nie jest już futurystyczną ciekawostką, lecz realnym elementem codziennej praktyki prawniczej - niosącym zarówno ogromny potencjał, jak i konkretne ryzyka. Kluczem staje się więc świadome, odpowiedzialne i kompetentne korzystanie z narzędzi AI: w oparciu o wiedzę prawną, dobre praktyki technologiczne oraz gotowość do ciągłego uczenia się. To właśnie połączenie prawniczej ekspertyzy z umiejętnością sprawnego używania nowych technologii będzie w najbliższych latach decydować o przewadze konkurencyjnej i jakości pracy profesjonalnych pełnomocników.