Nie ma klas złożonych z takich samych dzieci i choćby dwóch grup, które byłyby jednakowe. Dlatego jednolite nauczanie nie może się sprawdzić. Spróbujmy się zatem zastanowić, jak można poradzić sobie z różnorodnością w klasie.
Fragment artykułu z miesięcznika „Dyrektor Szkoły” 2026/5
Kluczowe w radzeniu sobie z nauczaniem w różnorodnej klasie wydaje się zaakceptowanie faktu, że jednorodna grupa uczniów to złudzenie, mrzonka. Nauczyciel zżymający się na ten fakt będzie się koncentrował na trudnościach zamiast na rozwiązaniach, a takie nastawienie nie służy ani jemu, ani dzieciom. Aczkolwiek jest to proces zrozumiały, wynikający z dualistycznego postrzegania świata. To, co odbieramy jako podobne do naszego świata, postrzegamy jako „swoje”, „swojskie”, a co od niego odbiega, różni się, uważamy za „obce”.
Szukamy podobieństw, redukujemy inne do tego, co znane, a jeśli nie da się tego zrobić, inność pojmujemy jako wrogie przeciwieństwo lub niedorzeczną sprzeczność. Różnica budzi zdziwienie, zgrozę, przerażenie, agresję (Dadlez, Środa, 2019, s. 8). I nie chodzi tu tylko o osoby będące migrantami, lecz o odmienność w wielu różnych sferach, które wymieniłam na wstępie.
Jak zatem nauczyciel może „oswoić się z obcymi”? Przede wszystkim musi dobrze poznać uczniów i przyjrzeć się klasie jako grupie.
Zamów prenumeratę: www.profinfo.pl/sklep/dyrektor-szkoly,7340.html