Sztuczna inteligencja (ang. artificial intelligence) jest już w szkole. Nie w uchwałach rady pedagogicznej i dokumentach strategicznych, ale w urządzeniach uczniów i nauczycieli. Warto za tym nadążyć i zadbać, by nowe technologie nie zakłóciły funkcjonowania placówki, a uczniowie nauczyli się myśleć o AI krytycznie.
Fragment artykułu z miesięcznika „Dyrektor Szkoły” 2026/6
W opracowaniach kierowanych do kadry kierowniczej oświaty pojawia się ważna teza: dyrektor nie musi być ekspertem technologicznym. Ma być liderem zmiany, a ta zaczyna się od postawienia zespołowo kilku pytań: Do czego sztuczna inteligencja jest już używana w naszej szkole? Co nas niepokoi w tej technologii? Gdzie widzimy potencjalne wsparcie? Jakie wartości chcemy chronić? Bez tej rozmowy szkoła będzie działać chaotycznie: jedni nauczyciele staną się entuzjastami AI, inni wprowadzą zakazy, a uczniowie szybko nauczą się sprawnie funkcjonować pomiędzy jednym a drugim.
Trzy pytania, które warto uczynić osią szkolnej refleksji o sztucznej inteligencji, brzmią:
- W jaki sposób AI może realnie wspierać proces uczenia się – nie jako gadżet, lecz narzędzie służące głębszemu rozumieniu?
- Jak szkoła przygotuje młodych ludzi do funkcjonowania w świecie, który jest już nasycony tą technologią?
- Które zadania nauczycieli mogłyby zostać odciążone przez AI, żeby mogli więcej czasu poświęcić bezpośredniej pracy z uczniami?
To są pytania długofalowe. Nie dotyczą jednej aplikacji czy szkolenia, lecz kierunku, w jakim chce się rozwijać szkoła. Zanim jednak zaczniemy myśleć o dydaktyce, potrzebny jest porządek instytucjonalny.
Zamów prenumeratę: www.profinfo.pl/sklep/dyrektor-szkoly,7340.html