Sam wyciek danych jest często tylko pierwszym etapem: skradzione informacje mogą być dalej przetwarzane, łączone z innymi bazami, odsprzedawane lub wykorzystywane w kolejnych atakach. Jednocześnie właściciel nie zawsze jest w stanie od razu ustalić, do jakich danych uzyskano dostęp i które z nich rzeczywiście zostały przejęte.
O tym, co dzieje się z danymi po kradzieży, w 76. odcinku podcastu Prawo na Oko opowiada dr inż. Krzysztof Niemiec, ekspert w dziedzinie cyberbezpieczeństwa systemów przemysłowych i bezpiecznej integracji systemów sterowania. Na co dzień pełni funkcję Głównego Inżyniera ds. Cyberbezpieczeństwa w firmie z branży chemicznej.
Wyciek danych to dopiero początek drogi skradzionych informacji
Jedna informacja może być niewystarczająca lub mało znacząca, ale jej znaczenie rośnie, gdy zostanie zestawiona z danymi pochodzącymi z innych źródeł. W ten sposób pojedyncze informacje mogą z czasem stworzyć znacznie pełniejszy profil konkretnej osoby i zostać wykorzystane w kolejnych działaniach.
– Do pełni szczęścia potrzeba kilku baz danych, kilku informacji. (...) Jeżeli poskładamy te dane, zakupimy gdzieś na czarnym rynku kilka tych danych, skorelujemy je, no to mamy pełny obraz – tłumaczy rozmówca.
Drugie życie skradzionych danych
Co dzieje się z informacjami, których właściciel nie zdecyduje się „odkupić”? Mogą trafić dalej. Skradzione dane są odsprzedawane, przekazywane grupom wyspecjalizowanym w kolejnych etapach ataku albo przechowywane do czasu, gdy ich wykorzystanie stanie się bardziej opłacalne.
Gość odcinka podkreśla:
– Jeżeli skradnę np. PESEL, to jest informacja tak naprawdę na całe życie. Mogę przemyśleć, co z nią zrobić. Więc zależy, jaką daną kradnę i wtedy decyduję też, komu ją sprzedać albo kiedy ją wykorzystać. Właśnie tak działają przestępcy.
Skala wycieku danych może być większa niż nam się wydaje
W cyberataku jednym z problemów jest samo ustalenie jego skali. Organizacja może nie mieć pewności czy przestępca jedynie uzyskał dostęp do informacji czy zdążył je skopiować i wyprowadzić. Zdarza się nawet, że o włamaniu firma dowiaduje się właśnie od atakujących, którzy przedstawiają fragment skradzionych materiałów jako dowód...
– Nie wiemy, czy ktoś te dane tylko przejrzał, wysłał czy może już zdążył przegrać jakoś te wszystkie dane. O tym wie tylko przestępca... – ostrzega Krzysztof Niemiec.
Co zrobić po wycieku danych? Zmiana hasła może nie wystarczyć...
W rozmowie pojawia się również perspektywa użytkownika, którego dane mogły zostać ujawnione. Zastrzeżenie numeru PESEL, stosowanie różnych haseł do różnych kont czy korzystanie z menedżera haseł to przykłady działań wskazywanych przez Krzysztofa Niemca. Istotna jest również świadomość, ile danych zostawiamy w usługach i serwisach, z których korzystamy każdego dnia.
Ekspert radzi:
– Zastrzegamy PESEL, na pewno korzystamy z menadżera haseł, zmieniamy hasła, nie używamy tego samego hasła do różnych kont.
Kradzież danych nie musi oznaczać ich natychmiastowego wykorzystania. Mogą wrócić po miesiącach lub latach, zostać zestawione z innymi informacjami albo stać się początkiem kolejnego ataku. W 76. odcinku Prawa na Oko Krzysztof Niemiec pokazuje, co naprawdę dzieje się po drugiej stronie wycieku i dlaczego myślenie o cyberbezpieczeństwie powinno zaczynać się dużo wcześniej niż w momencie alarmu.
Aleksandra Kępa
Dział Zarządzania Produktami